W całym kraju w Sylwestra i Nowy Rok na numer alarmowy 112 przyszło 1330 zgłoszeń. To mniej niż w minionych latach.
Anders Damm-Hejmdal, lekarz naczelny odpowiedzialny za sytuacje kryzysowe w regionie stołecznym, twierdzi, że liczba zgłoszeń alarmowych w Danii była nieznacznie mniejsza niż w minionych kilku latach. Sylwestry trudno jest do siebie porównywać, bo dużo zależy od pogody. Im bardziej deszczowo, tym mniej interwencji. W tego Sylwestra, choć pogoda dopisała, zgłoszeń było trochę mniej.
– Sylwester i Nowy Rok to czas, w którym więcej niż zwykle osób doznaje różnych obrażeń. Wynika to z faktu, że w tym czasie jest więcej zgromadzeń i wzrasta spożycie alkoholu, co wpływa negatywnie na zdolność oceny sytuacji uczestników imprez – ocenił.
Innymi słowy, huczne świętowanie nadejścia nowego roku czasem nie wychodzi nam na zdrowie.
Trzy ataki na służby ratunkowe
Christian Berthelsen z duńskiej Policji przekazał mediom, że Sylwester był tradycyjnie bardzo pracowity dla funkcjonariuszy wszystkich okręgów policyjnych. Najgorzej było w regionie stołecznym. Doszło tam do kilku pożarów. Zdarzało się też, że ludzie celowo odpalali fajerwerki w kierunku załóg służb patrolowych i ratunkowych. Policja odnotowała trzy takie przypadki – jeden we wschodniej Jutlandii, dwa pozostałe w zachodniej Zelandii.
Ataki na przedstawicieli służb ratunkowych stwarzają zagrożenie nie tylko dla strażaków, policjantów i pracowników służby zdrowia. Są też niebezpieczne dla mieszkańców tych obszarów, na których dochodzi do interwencji alarmowych. Służby ratunkowe muszą wtedy czekać na rozwój sytuacji i przerwać realizowane działania.
Warto jednak odnotować tendencję spadkową. W minionych latach takich incydentów było nawet dwadzieścia.
Mniej typowych urazów
Główna lekarka w szpitalu Rigshospitalet przedstawiła mediom podsumowanie sylwestrowej nocy. W Sylwestra w Danii odnotowano łącznie dwadzieścia przypadków urazów oczu, z czego dwa określono jako poważne. Dotyczy to dwóch mężczyzn w średnim wieku z Kopenhagi i z Aarhus. Za pierwszy poważny przypadek odpowiadają przypadkowe fajerwerki wystrzelone przez osobę trzecią. Ranny mężczyzna nie miał na sobie okularów ochronnych, gdy rakieta trafiła go w twarz. Drugi mężczyzna z poważnymi obrażeniami oka miał na sobie okulary ochronne, gdy pochylał głowę nad odpalaną baterią fajerwerków. Gdyby nie okulary, obrażenia byłyby jeszcze poważniejsze.
Bilans duńskiej nocy sylwestrowej jest zatem jak zwykle pełen zdarzeń, których można było uniknąć przy zachowaniu zdrowego rozsądku, jednak zanotowano ich mniej niż zwykle.

