Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok w sprawie duńskiej skargi. Cześć duńskich polityków i komentatorów przedstawia tę decyzję jako zwycięstwo, a część jako porażkę. Wyjaśniamy, o co chodzi.
We wtorek 11 listopada wyroku Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok dotyczący skargi Danii na unijny przepis. Chodzi o dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady UE z 19 października 2022 r. w sprawie wynagrodzeń minimalnych na terenie Wspólnoty. Jej celem jest poprawa warunków życia i pracy w UE oraz zmniejszenie nierówności płacowych. Państwa członkowskie, w których obowiązuje ustawowe wynagrodzenie minimalne, mają wdrożyć dyrektywę. W Polsce prace legislacyjne nad tym wciąż trwają.
Dania domagała się uznania nieważności dyrektywy. Argumentowała, że robi to w obronie duńskiego modelu rynku pracy. Płace są w nim ustalane na drodze rokowań zbiorowych, czyli negocjacji związków zawodowych ze związkami przedsiębiorców. Stała na stanowisku, że dyrektywa narusza podział kompetencji między UE a państwami członkowskimi. Kopenhaga punktowała, że dyrektywa jest bezpośrednią ingerencją w ustalanie wysokości wynagrodzeń na obszarze Unii.
Wyrok Trybunału
Trybunał Sprawiedliwości UE nie zgodził się z wnioskiem Danii, a raczej z jego częścią. Uznał nieważność dwóch przepisów dyrektywy. W tych dwóch punktach przyznał Kopenhadze rację – prawo unijne ingerowałoby w ustalanie wysokości wynagrodzeń w kraju członkowskim.
W większości punktów Trybunał uznał jednak, że „przewidziane w traktatach wyłączenie kompetencji Unii w obu tych dziedzinach nie obejmuje wszystkich kwestii związanych w jakikolwiek sposób z wynagrodzeniami lub prawem zrzeszania się. Nie dotyczy ono również wszelkich środków, które w praktyce wpływałyby na poziom wynagrodzeń. W przeciwnym wypadku niektóre kompetencje przyznane Unii w celu wspierania i uzupełniania działań państw członkowskich w zakresie warunków pracy zostałyby pozbawione znaczenia. Tym samym wyłączenie kompetencji ma zastosowanie wyłącznie do bezpośredniej ingerencji prawa Unii w ustalanie wynagrodzeń i prawo zrzeszania się”. Czyli mówiąc krótko, wniosek Danii odrzucił. Dyrektywa, choć w nieco zmienionej formie, pozostanie w mocy.
„Połowiczne zwycięstwo”
Wyrok częściowo przemawia na korzyść Danii, ponieważ fragmenty dyrektywy muszą zostać usunięte. Jednocześnie jednak orzeczenie to pozostawia pytania o to, jak daleko UE może się posunąć w ingerencji w rynki pracy państw członkowskich w przyszłości.
Komentatorzy wyjaśniają to tak: Dania częściowo wygrała w swoim głównym powództwie, bo Trybunał zawyrokował, że UE nie może bezpośrednio ingerować w poziom płac w tym kraju. Z drugiej strony, Dania przegrała w pozostałych kwestiach i musi w związku z tym pokryć dwie trzecie kosztów postępowania.
Wyrok nie jest jednoznacznie negatywny dla modelu duńskiego, w którym przedstawiciele pracodawców i pracowników cyklicznie uzgadniają wysokość płac i warunki pracy. Minister zatrudnienia Kaare Dybvad Bek nazywa go połowicznym zwycięstwem i podkreśla, że nie osłabia on duńskiego modelu. W tym samym czasie Konfederacja Przemysłu Duńskiego uważa, że wyrok przynosi więcej strat niż korzyści, ponieważ nie chroni duńskiego modelu wystarczająco starannie.
Co to znaczy w praktyce?
Dla samego rynku pracy w Danii ten wyrok ma na dzisiaj niewielkie znaczenie. Nie zmieni poziomu wynagrodzeń. Ministerstwo Pracy informuje, że unijna dyrektywa będzie miała „bardzo ograniczone znaczenie w Danii”. Najwięcej komentatorów pyta o to, czy wyrok wpłynie jednak na unijny rynek pracy w przyszłości. Tego nie wiadomo.
Sprawa jest szeroko komentowana w europejskich mediach, ponieważ wytycza granice, na ile UE może wpływać na wysokość wynagrodzeń oraz warunki pracy w krajach zrzeszonych. To jest ważne nie tylko dla Danii, dla Polski również.
– Żaden rząd, w tym rząd polski, nie może wykręcić się od wdrażania dyrektywy, w tym przede wszystkim od tego, by budować silne systemy rokowań zbiorowych i wspierać zawieranie układów zbiorowych pracy. Jeśli ktoś zwlekał z wdrożeniem przepisów dyrektywy z powodu tego postępowania, w tej chwili nie ma już żadnych wymówek. Solidarność tego nie odpuści – przekazał Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” w reakcji na wyrok Trybunału.

