Dobra wiadomość dla miłośników słodkości oraz wielbicieli kawy – duński rząd zniesie podatek od tych towarów.
Minister gospodarki Stephanie Lose zapowiedziała likwidację najstarszego podatku w Danii. Chodzi o podatek od czekolady, niektórych słodyczy oraz kawy. Wprowadzona w okresie międzywojennym opłata miała za zadanie obciążyć konsumentów dóbr luksusowych. Dziś sytuacja się zmieniła, bo są to powszechnie dostępne dobra.
– Czekolada i kawa stały się produktami codziennego użytku, a ostatnie podwyżki surowców dały się klientom we znaki – podkreśliła Lose podczas wystąpienia.
Ta zapowiedź ucieszyła wielu smakoszy, a zmartwiła lekarzy.
Od bułeczek po lukrecję
Podatek od słodyczy dotyczył wielu słodkości w Danii, nie tylko czekolady. Obłożone nim były tak samo słodkie wypieki, jak lukrecjowe cukierki. Rząd argumentuje, że opłata była uciążliwa administracyjnie dla piekarzy, producentów i sklepikarzy, bo przepisy były skomplikowane.
– Podatek od czekolady jest niezwykle kłopotliwy i wręcz absurdalny – stwierdziła minister Stephanie Lose.
„Podatek czekoladowy” obejmował następujące produkty:
-
- Kawę;
- Czekoladę, wyroby czekoladowe, masę kakaową, proszek, masło itp.;
- Lukrecję, produkty lukrecjowe itp.;
- Masę marcepanową i nugatową;
- Wyroby cukiernicze, cukierki, drażetki, pianki;
- Gumę do żucia;
- Kandyzowane owoce;
- Marmoladę, dżem;
- Ciasta i herbatniki.
Niższe ceny
Wszystkie te produkty będzie już wkrótce można kupić taniej.
W Danii w ciągu ostatniego roku ceny kawy i czekolady wzrosły – odpowiednio – o 30 i 20 proc. Organizacja zrzeszająca przedsiębiorców Dansk Erhverv podała, że importer ziaren kawy płaci podatek w wysokości 7,69 korony od kilograma. Jak oszacował rząd, zniesienie podatku czekoladowego sprawi, że paczka kawy powinna kosztować o 5 koron mniej.
Jednoczesnie zmiana sprawi, że w przyszłorocznym duńskim budżecie pojawi się o 2,4 miliarda DKK mniej. Budżet ma jednak nadwyżkę, zatem nie należy się obawiać, że zabraknie środków na coś innego – uspokaja minister.
Krytycy wskazują, że decyzja rządu to „czekolada wyborcza”, czyli zabieg populistyczny. Na alarm biją też przedstawiciele duńskiej służby zdrowia w obawie, że niższe ceny zwiększą, i tak bardzo wysoką w Danii, konsumpcję słodyczy.

