Skip to main content
NEWS

Wkrótce proces w sprawie rekordowej defraudacji podatkowej

Za kilka tygodni w Danii powinien rozpocząć się proces Sanjaya Shaha, biznesmena, który zdaniem śledczych oszukał system na łączną sumę 12,7 miliarda koron.

W tej sprawie jest tyle zer, że trudno ją umieścić w odpowiednim kontekście. Sumy, które padają podczas przesłuchań i o których będzie mowa na sali sądowej, są niewyobrażalne. Prawdopodobnie chodzi o największe oszustwo skarbowe w historii Europy, a poszkodowanymi są podatnicy w wielu krajach, w tym Francji, Niemczech, Belgii i Norwegii. To jednak duńscy płatnicy podatków stracili najwięcej. W latach 2012-2015 obrabowano ich w sumie 3200 razy udając, że chodzi o legalne transakcje finansowe i posługując sfałszowanymi dokumentami.

600 lat świątecznej pomocy

Od kiedy 6 grudnia Sanjay Shah został w ramach ekstradycji przetransportowany ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich na lotnisko w Kopenhadze, jego sprawa stała się jednym z najczęściej poruszanych wątków w duńskich mediach. O proces ekstradycji strona duńska starała się miesiącami. Sprawa olbrzymich defraudacji podatkowych była znana od 2015 roku, ale przez wiele lat biznesmen unikał odpowiedzialności i w obawie przed aresztowaniem nie ruszał się z Dubaju. Został zatrzymany dopiero w maju 2022 roku w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i przekazany do Kopenhagi teraz.

Wiedząc, że blisko trzynaście miliardów koron to dla przeciętnego czytelnika liczba trudna do przełożenia na życie codzienne, portal „dr.dk” wyliczył, co Dania mogłaby kupić za takie pieniądze. Za tę kwotę budżet mógłby na przykład: zatrudnić 24 000 potrzebnych szpitalom pielęgniarek na cały rok, sfinansować pomoc świąteczną dla ubogich przez 600 lat, kupić 24 myśliwców wielozadaniowych F-35 albo przekazać 31 specjalnych pakietów pomocowych na ratowanie środowiska morskiego w kraju.

Luki w prawie czy cyniczna kradzież?

Sanjay Shah to brytyjski trader funduszy hedgingowych. Ma indyjskie korzenie, przez ostatnie kilka lat mieszkał w Dubaju.  W 2012 roku jego londyńska firma znalazła sposób na wyprowadzanie pieniędzy z Urzędów Skarbowych. Chodziło o wyłudzenia zwrotu podatku za dywidendy z akcji i handel związanymi z tym transakcjami zwanymi cum-ex. Metodę zaczęto wykorzystywać w wielu krajach, zaangażowanych w proceder było setki finansistów, z których większość po czasie stanęła za to przed sądem.

Sanjay Shah twierdzi, że jest niewinny. Jego linia obrony zasadza się na twierdzeniu, że wykorzystywał tylko luki w istniejącym prawie podatkowym, nie robił nic nielegalnego. Twierdzi, że w Danii wydano na niego wyrok jeszcze przed rozpoczęciem procesu (którego przez lata skutecznie unikał).

Prokuratorzy mają na ten temat odmienne zdanie. Chcą mu udowodnić, że przedstawiał sfałszowane dokumenty starając się o zwroty podatkowe dla firm, którym się one nie należały.

Biznesmenowi grozi 12 lat więzienia. Część jego majątku już została skonfiskowana, można się spodziewać dalszych konfiskat.